Genealogia genetyczna

Fotografia zamieszczona na tytułowej stronie Merkuriusza, zachowana w rodzinie Romualda Gilunia, wnuka Romualda Plewako, prócz swej warstwy historycznej obrazuje metodę genealogii genetycznej, która jest przedmiotem tego tekstu.

Metoda genetyczna w genealogii, w związku z dopracowaniem technik sekwencjonowania DNA – czyli oznaczania kolejności nukleotydów budujących substancję genetyczną, jaką jest DNA, stała się w ostatnich latach metodą istotnie wspomagającą klasyczne badania genealogiczne, oparte o źródła pisane (w szczególności metrykalne). Tekst ten ma za zadanie opisać zakres stosowania metody, w szczególności w odniesieniu do rodu Plewako h. Pogonia.

Przedmiotem oznaczania w genealogii genetycznej jest dziedziczone w linii macierzystej DNA mitochondrialne (mtDNA) i dziedziczone w linii męskiej DNA chromosomu Y (Y-DNA). O ile dla badań genealogicznych zastosowanie metody mtDNA ma znaczenie znikome, to instrument w postaci oznaczania odmienności w chromosomie Y jest wysoce interesujący.

Dla przypomnienia należy podać, że dzieci dziedziczą po ojcu i matce dokładnie po połowie chromosomów, w których znajduje się materiał genetyczny. Chromosom płciowy Y charakterystyczny jest dla mężczyzn i przenosi się z ojca na syna, zaś drugi chromosom płciowy X – zarówno na synów jak córki.

Podczas tworzenia się komórek płciowych następuje rekombinacja chromosomów we właściwych parach, czyli wymiana ich części. Chromosom Y nie ulega rekombinacji, ponieważ jest nieparzysty. Przechodzi zatem w niezmienionym kształcie w linii męskiej, niczym żywa skamielina. W chromosomach niepłciowych (autosomach) wnuk dziedziczy po dziadku ojczystym – już statystycznie – ¼ materiału genetycznego (rozcieńczenie 2 do potęgi 2). Po 14 pokoleniach będzie to rozcieńczenie 214 czyli 1: 16.384. Jednocześnie po 14 pokoleniach nadal dziedziczy cały chromosom Y.

Niezmienność chromosomu Y ma też swoje granice. Zmienność pojawia się z przyczyn mutacyjnych i nie jest duża. Pojawia się z częstością 1 zmiana na 8 pokoleń przy oznaczaniu 37 alleli (0,12) i 1 zmiana na 7 pokoleń (0,145) przy oznaczaniu 67 alleli w standardowym teście. Alleli czyli odróżnialnych odmian tych samych genów, które posiadają wszyscy mężczyźni. Powstawanie zmienności mutacyjnej można również odnosić do przedziału czasowego dzielącego przodka i potomka.

7 pokoleń (statystycznie) to czas na pojawienie się mutacji i wzorca Y-DNA charakterystycznego dla danej linii rodowej! Zatem przy 14 pokoleniach (dystans czasowy, który nas interesuje z uwagi na jednolitą genealogię rodu zbudowaną od XV do XXI wieku) to odróżnienie się od przodka o 2 zmiany mutacyjne. Jak widać z różnicy między liczbą 37 czy 67 badanych alleli – zmiany w poszczególnych miejscach mutacji zachodzą z różną częstością. Zatem zdarzyć się może tzw. mutacja odwrotna, powrót do stanu poprzedniego.

Pozostawiając na boku alegorię w postaci figury gimnastycznej ze zdjęcia sprzed 100 laty pokazaną (nie dla naszych zastosowań) publiczności w Mińsku, naszkicujmy schematycznie model badania wzorca Y-DNA przodka rodu.

Y1                                              Y1

Y7              Y7                                             Y7

Y14   Y14     Y14  Y14                         Y14        Y14  Y14

Jeśli najwyżej wyniesiony Y1 to symbol Stanisława z Krzywicz Małych, ojca braci Piotra, Sebastiana i Mikołaja z XVI w., a 4 (lub 3) dolne Y to symbole współczesnych członków rodu o udowodnionym rodowodzie, to schemat ten pokazuje, że przy założonej, zgodnej z teoretycznymi wskaźnikami zmienności mutacyjnej, potrzebne jest oznaczenie pokolenia pośredniego.

Zakładając, że drobne różnice powstają co 7-8 pokoleń należy spodziewać się odmienności w jednym allelu między pokoleniem współczesnym a pokoleniem przedkładającym wywód genealogiczny przed Wileńską Szlachecką Deputacją Wywodową dnia 7 grudnia 1800 r. Czyli wytypowanie do testu osób na tyle od siebie odległych powoduje, że jest szansa na zdiagnozowanie pojedynczych odmienności charakterystycznych dla danej gałęzi, haplotypu na poziomie Y7. Można przy tym oczekiwać nawet 2 różnic między dwoma przedstawicielami danej gałęzi drzewa rodowego, ponieważ mutacje zachodzą niezależnie w każdej gałęzi. Zbadanie dystansu 7 pokoleń eliminuje zaburzenie odczytu pokrewieństwa przez mutacje odwrotne. Znikome byłoby też wówczas prawdopodobieństwo mutacji synchronicznej w obu liniach.

Powinniśmy móc wnioskować o 2 takich gałęziach. Zakładając, że uzyskamy zgodność wyniku wystarczy być może ograniczyć się do minimalnej próby 3 osób. W ostateczności zaczynając od 2 skrajnych przypadków. Wówczas uzyskana zostanie wiedza o odległym przodku, jednak już nie o bliskości pokrewieństwa osób o tym samym nazwisku z zewnątrz rodu – które wykazałyby swoją przynależność do rodu tylko metodami genetycznymi. W szczególności zgubiona w tym przypadku zostałaby informacja, do której linii rodu najbliżej odnalezionemu kuzynowi! W przypadku istnienia mikro różnic między liniami – szkoda tej informacji! Oczywiście możliwe jest ustalenie przybliżonego dystansu genetycznego dwóch osób, ale jedynie na podstawie literatury, a nie skalowania w rodzie.

Nie warto również zaczynać oznaczeń haplotypu „na ślepo”, z większą liczbą osób, bowiem interesujące informacje może dać dopiero porównanie otrzymanych wyników z udowodnionym drzewem genealogicznym. W szczególności w oparciu o wyniki uzyskane dla naszego drzewa rodowego ustalimy empirycznie charakterystyczną dla naszego rodu częstość powstawania zmian a zatem – precyzyjnie będziemy mogli ustalić odległość genetyczną od innych pokrewnych rodzin. Powstawanie nazwisk szlacheckich to XV – XVI wiek, przy czym pewna dowolność istniała i w XVII wieku (przybranie nowego nazwiska odmiejscowego). Wykrycie – przez testowanie się kolejnych rodów – wzajemnego pokrewieństwa pozwoli jednocześnie ustalić, kiedy nastąpiło rozejście się linii rodowych. Czy było to w XVI wieku w Krzywiczach (ówcześnie występowali tam również Krzywiccy), czy w nieznanej nam przeszłości wieku XV lub wcześniejszej.

Mając nawet bardzo liczny ród nie ma potrzeby przeprowadzać powszechnego oznaczania alleli Y-DNA jego członków. W szczególności nic nie wniosą badania bliskich krewnych. Uzyskana informacja w sposób pewny pozwoli ustalić etnogenezę (właściwie: pochodzenie antropologiczne przypisane do narodów) danego rodu. Geografia poszczególnych ludów w skali czasowej tysięcy lat została już bardzo dobrze rozpoznana. Można przyjąć, że ustalenie wzorca genetycznego protoplasty rodu pozwoli na określenie, do którego ludu należał praprzodek danego rodu.

W przypadku rodu Plewako h. Pogonia istnieją dwie – w tym jedna spisana w 1971 r. przez mojego ojca Mariana – legendy dotyczące pochodzenia rodu. Obie przypisują przodkowi rodu udział w bitwie pod Grunwaldem. W przekazie zapamiętanym jako dziecko przez Mariana Plewako (1904-1972) a przed śmiercią zanotowanym we wstępie do wspomnień z początku II wojny światowej ojciec mój stwierdza, że ród Plewako pochodzi z bojarów ruskich, którzy otrzymali herb szlachecki Pogoń za udział w bitwie pod Grunwaldem. Natomiast kuzyni z linii Henryka Plewako ze Stolina na Polesiu, stryjecznego brata mojego ojca, przywołują wersję odmienną, o tatarskim pochodzeniu przodka – uczestnika bitwy pod Grunwaldem.

Trzecia hipoteza oparta jest nie na tradycji a na archiwaliach, katolickich imionach, topografii i toponomastyce. Nazwa XVI-wiecznego majątku Krzywicze wskazuje na osiedlenie w nim – na terytorium etnicznie litewskim – członków ruskiego plemienia Krywiczów. Hipotezę tą, sformułował dr Stanisław W. Dumin w książce „Herbarz rodzin tatarskich Wielkiego Księstwa Litewskiego” następująco: stara rdzennie litewska rodzina Plewaków (od XVI w. znana w okolicach Mińska).

Należy spodziewać się wyraźnej odpowiedzi co do potwierdzenia lub falsyfikacji pochodzenia tatarskiego i rozróżnienia między typem bałtyjskim a słowiańskim. Chociaż nie można wykluczyć niespodzianek. Pewne jest też, że w miarę badań poszczególnych rodów szlacheckich z Wlk. Księstwa Litewskiego pojawić się mogą stare powiązania z innymi rodzinami szlacheckimi z tego regionu.

Atrakcyjne hipotezy sformułowane przez uczestników Forum dyskusyjnego DNA-stia: Central–European Nobility Forum wskazują na większe prawdopodobieństwo powiązań np. z wikingami i pochodzenie niektórych rodów szlacheckich od podupadłych rodów dynastycznych. Hipotezy te, kiedy oparte są o konkretne przesłanki genealogiczne – okazują się być niezwykle cennym zaczynem do weryfikacji. Dotyczy to w szczególności takich rodów jak Skarbkowie h. Habdank, Doliwowie (herb Doliwa), Nałęcze (lub ich część).

Tym niemniej, jak sądzę, większość rodzin szlacheckich nie ma co liczyć na pochodzenie dynastyczne – średniowieczne pochodzenie po mieczu od królów innych państw europejskich. Tym niemniej metoda badania wzorca (odcisku genetycznego) Y-DNA rodu daje szereg możliwości poznawczych.

Oto kilka przykładów hipotez badawczych, które sformułowałem w oparciu o znajomość genealogii spokrewnionych rodów.

1.            Badamy i określamy, jaki haplotyp (wzorzec genetyczny chromosomu Y) ma ród Plewako wywodzący się z Krzywicz Małych w powiecie mińskim. Pojawia się ktoś o tym samym, odziedziczonym po przodkach – nazwisku. Bada Y-DNA. Okazuje się zgodne, a więc jest krewnym. Różnice pokazują, kiedy nastąpiło rozszczepienie linii rodowej – bardzo dawno – czy wręcz odwrotnie – parę pokoleń temu. W tym drugim przypadku jest to zarazem wskazówka, do której linii należą odnalezieni krewni. Warto przeprowadzić badania metrykalne i dojść do udokumentowanego historycznie pokrewieństwa.

2.            Badamy i określamy, jaki haplotyp Szafarkiewiczów wywodzących się ze Szczutowskich, przez porównanie obu linii wywodzących się od obu synów (Wawrzyńca i Nikodema) majora Józefa Szczutowskiego. Ustalamy pokrewieństwo ze zbadanymi tą samą metodą Szczutowskimi i dowiadujemy się z którego herbu rodziną Szczutowskich spokrewnieni są Szafarkiewicze (Prus II wg wszelkiego prawdopodobieństwa). Porównujemy haplotyp Szczutowskich-Szafarkiewiczów z haplotypem Szafarkiewiczów pochodzących od XVIII wieku z Kociewia – potwierdzamy teorię o przyjęciu nazwiska Szafarkiewicz przez Szczutowskiego – lub odrzucamy ją wykazując pokrewieństwo. Uzyskujemy jednocześnie standard Y-DNA pozwalający na rozróżnienie przedstawicieli obu nielicznych na świecie rodzin Szafarkiewiczów.

3.            Wiemy, że odmiejscowe nazwisko szlacheckie Grabski powstało w 3 różnych miejscach i Grabscy są 3 różnych herbów. Grabscy h. Wczele wywodzą się od Kamblana Wójta pleszewskiego z XIII wieku. Ustalamy haplotyp tego rodu. (Niestety młodsza linia – rozgałęziona w XVI wieku – na bracie mojej babci – wygasła w linii męskiej, przynajmniej w Polsce). Szukamy jednak tych rodzin h. Wczele (np. Robakowscy), które wywodzą się od tego samego historycznego protoplasty. W przypadku znalezienia haplotypu Kamblana h. Wczele i innych wywodzących się z tej gałęzi. Ustalamy pokrewieństwo rodzin szlacheckich jednego herbu – przy okazji uzyskując odpowiedź, czy ród Kamblana h. Wczele należy do głównego pnia rodu czy został do Wczeliczow (np. przez nadanie herbu)  adoptowany.

4.            Nieliczna w Wlk. Księstwie Litewskim szlachecka rodzina Kniszewskich herbu Grabie notowana była w województwie mińskim przynajmniej od połowy XVIII wieku, związana z rzemiosłem wojskowym (rotmistrzostwo kawalerii Wojsk Wlk. Ks. Litewskiego Floriana Kniszewskiego). Dawniejsze początki rodu nie są znane i w wywodzie genealogicznym nie ujęte. Przesłanki dotyczące występowania nazwiska Kniszewski na Warmii i w Prusach Wschodnich – sołtys Mikołajek o tym nazwisku w XVII w. (inf. ustna od dr hab. Grzegorza Białuńskiego) i możliwość wywiedzenia nazwiska odmiejscowo od pobliskiej wsi Knis pozwala postawić hipotezę o staropruskim pochodzeniu Kniszewskich. Weryfikacja jej to przede wszystkim porównanie Y-DNA przedstawicieli kresowej rodziny szlacheckiej i mieszkańców Niemiec – expatriantów z Prus Wschodnich o nazwisku Knischewski. Dodatkowym efektem tego badania może być ustalenie ewentualnego pokrewieństwa z Kniszewskimi z Ukrainy (Melitopol 1905).

To oczywiście tylko przykłady hipotez w badaniach genealogii genetycznej. Oczywiście można posuwać się na ślepo, ale przyjęcie metodologii konstruowania próby – jest cenne.

W badaniach genetycznych celem jest pozytywna identyfikacja, a nie falsyfikacja. Jeśli zbadane zostałoby 5 rodzin o różnych nazwiskach wywodzących się od owego Kamblana i tylko 2 wykazałyby między sobą dalekie pokrewieństwo sięgające XIII – XIV wieku – sukces byłby pełen. Ważne jest bowiem potwierdzenie pokrewieństwa tam, gdzie należałoby go oczekiwać, a nie odwrotnie. Dlatego badanie Y-DNA bliskich krewnych jest bezużyteczne.

Z drugiej strony nie warto budować teorii na piasku. To znaczy na oznaczeniu Y-DNA linii adoptowanej, jeśli o adopcji nie wiemy. Znana teza o braku prawomocności pozytywnego wyniku wyprowadzonego od opartego na błędnych założeniach ma tu całkowite zastosowanie. Pewność daje tylko wynik potwierdzony przez oznaczenie wzorca dalekiego krewnego o tym samym nazwisku.

Co byłoby jednak gdyby, co z różnych przyczyn historycznie się zdarzało, że poszczególne linie rodowe (o tym samym czy różnych nazwiskach) miałyby niekrewniacze haplotypy? Taki wynik ma również swoje zalety. Po pierwsze nie zostanie odrzucona jako niespokrewniona osoba spoza udokumentowanej genealogii – jeśli przebadane zostaną wszystkie główne linie rodowe. Po drugie, jej afiliacja do konkretnej linii rodowej jest w wyniku uzyskania pokrewieństwa genetycznego – oczywista.

Należy pamiętać, że ród był wspólnotą nie tylko genealogiczną, ale i krewniaczą strukturą obronną, wojskową. Do XVII wieku adopcje herbowe odbywały się na zasadzie prawa prywatnego, a w 1413 r. w Unii Horodelskiej wręcz w formie zinstytucjonalizowanej szereg herbów polskich zostało przeniesionych na Litwę. Przejście pokrewieństwa przez linię żeńską  – kiedyś czy bardziej współcześnie, wreszcie adopcja – nie naruszały wcale społecznej funkcji rodu. Natomiast jak stwierdziliśmy, fakt posiadania wspólnego chromosomu Y wcale nie świadczy o dużym pokrewieństwie. Wręcz odwrotnie. Podobieństwo genetyczne dwóch linii tego samego rodu rozdzielonych geograficznie po 10 lub więcej pokoleniach będzie dużo mniejsze niż osób nie mających wspólnego chromosomu Y a zamieszkujących w jednym regionie, należących do tej samej populacji (w przypadku szlachty – powiat, województwo).

Parę słów o metodzie badania. Badanie musi być standardowe, przeprowadzone na minimum 37 markerach i w laboratorium uczestniczącym w międzynarodowym wysiłku badawczym. Mniej niż 37 markerów nie daje jednoznacznych wyników, a brak możliwości porównania się z setkami tysięcy przebadanych osób podważa sens badania. Z tego względu do badania należy wybrać laboratorium zapewniające wysoki standard badań i bezpieczeństwo danych. Jesteśmy przekonani, że standardy te spełnia obecnie kalifornijska firma FT DNA oferująca dla uczestników projektu CEN 20 % zniżkę a także niskie ceny (269 $) związane z korzystnym kursem dolara.

 Stanisław J.  Plewako
mgr genetyki (1980r.)

©Towarzystwo Rodu Plewako
artykuł opublikowany w nr 2 (maj 2008)

Merkuriusza Towarzystwa Plewaków, ISSN 1898-8970